RSS
 

Archiwum dla kategorii ‘różności’

Zimna porcelana

07 maj

Tytułowa porcelana jest bardzo ciekawym i wdzięcznym materiałem z powodzeniem zastępującym masę solną.  Jest wiele przepisów na jej wykonanie na posłużyłam się tym

Wielkim atutem tej masy jest jej gładkość, ale trzeba bardzo uważać przy pracy, gdyż bardzo szybko schnie. Dla początkujących w lepieniu polecam wykonać proste, płaskie modele, a po wprawieniu bawić się w modele przestrzenne.

Stylizowane kurki w moim wykonaniu pozostawiłam w naturalnym kolorze, jedynie leciutko zabarwiłam wgłębienia i spękania srebrzanką.

  

Polecam „porcelanową” zabawę!  

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii, różności

 

Miłość

18 lut

Rodzimy się z siłą miłości. W naszym dorosłym życiu, jak często zapominamy, że ją posiadamy. Maleje nasze oddanie, zaufanie, zdolność do przebaczenia etc. Pojawia się strach i on nam towarzyszy, jemu podporządkowujemy nasze życie. A przecież miłość to potencjał. Przecież to ona a nie strach zaspakaja nasze potrzeby:  przeżycia przygód, oddania się czarowi, poznania magii i uczuciowego związania z innym człowiekiem. Miłość czaruje ale też naucza. Tłumaczy co oznacza współczucie, akceptacja, odpuszczenie, przebaczenie etc. Jednak, przede wszystkim miłość to wyznanie. Nie wszyscy chcą albo nie są gotowi to wyznanie przyjąć. Nie wszyscy wierzą w cuda. A miłość jest cudem. obserwując życie, ośmielam się powiedzieć. Miłość nie umiera, nie opuszcza nas [nawet w czasach zdrady, bólu i zwątpienia]. Niekiedy tylko usypia, na długo, albo bardzo długo. Jednakże możemy ją w każdej chwili obudzić i zaprosić do aktywnego towarzyszenia nam. Opłaca się, zaufajmy jej.

 

Jest jak jest

19 mar

Jest jak jest.     Erich Fried

To jest nonsens- mówi rozsądek

To jest właśnie tak, jak jest – mówi miłość

To jest nieszczęście- mówi wyrachowanie

To przynosi tylko ból- mówi strach

To nie ma żadnej perspektywy-  mówi wyrozumiałość

To jest właśnie tak, jak jest- mówi miłość

To tylko ośmiesza-  mówi duma

To jest nierozważność- mówi ostrożność

To jest niemożliwe- mówi doświadczenie

To jest właśnie tak, jak jest- mówi miłość

( moje wolne, własne tłumaczenie)

 

Szybko i jeszcze szybciej rozprzestrzeniają sią opinie, poglądy, mniemania. Nie ważne czy chcemy je znać, czy nie. Jak często inni usiłują nam przekazać swoje opinie i nas przekonać do swoich poglądów. Bo dla głosiciela, tylko one wydają się tylko prawdą ostateczną. Głębsza refleksja, zamyślenie, przemyślenie własnych myśli, wyszły coś z mody. Prawie każdy z nas jest przekonany, że to właśnie jego punkt widzenia jest słuszny i poprawny i inni powinni go także podzielać. Ostatecznie zapominamy, że także nasze prawdy jak większość zjawisk w naszym życiu, są bardziej złożone i spojrzeć na nie należy ze wszystkich stron. Nie tylko z jednej, tak jak w tym wierszu Ericha Frieda

 

 
 

Renifer w roli serwetnika

05 gru

  Z jednego małego kawałka filcu i koronki można wyczarować takiego reniferka. Na świątecznym stole w roli serwetnika świetnie się sprawdzi.   Ślicznie wyglądają zielone z czerwonymi dodatkami, ale do mojego wystroju  stołu nie pasują. Ważną rolę odgrywa też kolor serwetek, ale najważniejsze to świąteczny nastrój i najbliższa rodzina!!!!!

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii różności

 

Alfabet optymisty.

14 lis

Szczęście to te drobnostki, które robimy dla siebie i innych. Poniżej przedstawiam mały niezbędnik optymisty

A- akceptacja, akceptujmy nas samych, innych oraz sytuacje takie jakie są.

B- błędy, pamiętajmy,że każdy z nas je robi, korygujmy je z uczuciem   

C- czas, to najpiękniejszy podarunek jaki możemy zrobić innym.                                                  

D-  dzielenie się, dzielmy się tym co posiadamy. Każdy z nas ma coś w nadmiarze.                                                                                                                                              

E-  emocje, zauważmy je, zaakceptujmy, ale nie przywiązujmy ich do siebie. Niech przychodzą i odchodzą.

F- fortuna, zawsze tocz się kołem.                                                                                                     

G- gniew, ma prawo nas odwiedzić, ale niech nie pomieszkuje w nas  .                                    

H- happy end, oczekujmy go zawsze.

I- ignorować, ignorujmy naszą złość, niech przepłynie przez nas tylko.                                 

J- jedność, pamiętajmy, że tworzymy jedność ze wszystkim i wszystkimi.   

K-kochajmy.                                                                                                                                               

L- lekkość, idźmy lekko przez nasze życie.

M- miłość, obdarzajmy nią .

N- natura, pamiętajmy o niej, jest ważna, jesteśmy przecież jej cząstką.   O- oczekiwanie, najlepiej nie oczekujmy niczego.

P- Pippi Langstrump, niech cząstka z niej pozostanie w nas na zawsze.                                      

R- racja, nie musimy jej mieć , nie forsujmy jej.                                                                               

S- słońce, słonecznik, zawsze i stale albo na niebie albo na stole.                                              

T- teraźniejszość, coś co posiadamy zawsze teraz i właśnie.                                                       

U- śmiech, niech nam towarzyszy od rana i wieczora.                                                                  

V- verde, odwracajmy wszystkie sytuacje, sprawy. Wszystko ma swoją drugą stroną.              

W- wybaczanie, wybaczajmy sobie i innym.                                                                                     

Y- yoga                                                                                                                                             

Z-zgoda, szukajmy jej bez końca.                                                                                                        

Ż- żyjmy teraz i tutaj.

 
 

Szczęście pukające do naszych drzwi.

17 wrz

 

Jak to jest z tym szczęściem? Puka ono nieraz do naszych drzwi, których my nie otwieramy? Smakuje ono jak czekolada, wygląda jak fiołek i pachnie jak świeżo upieczone ciasto? Dla mnie szczęście to już nieraz parasol w bardzo deszczowy jesienny dzień, albo tęcza na niebie rozciągnięta nad całym horyzontem. Niekiedy, albo przeważnie jest to moje i wasze szczęście, takie małe i takie niepozorne, że mamy problemy z percepcją. Ale szczęście już takie jest. Każdy z nas widzi je trochę inaczej. Jak często nie zauważamy tych pięknych, szczęśliwych momentów w naszym życiu. Tylko dlatego, że jesteśmy zbyt zapracowani, zbyt zmęczeni itp. Zawsze mamy jeszcze coś do zrobienia, musimy być sprawni i w ciągłym ruchu. Jesteśmy źli na innych, obciążeni pewnymi sytuacjami, nosimy w sobie złe myśli i negatywną energię. Nasz kalendarz z terminami jest zapełniony, a nasza głowa zaplątana problemami. I jak tutaj ma nas odwiedzić szczęście.

Niestety  jesteśmy z natury pesymistami. Ten scenariusz znają chyba wszyscy. Szef zaprasza nas do swojego gabinetu. Nasza pierwsza myśl- przerażenie, czeka na nas nagana, albo wymówienie. Co zrobiliśmy źle?  Tylko niektórzy z nas pomyślą, że być może szef chce nas pochwalić za owocną pracę i dobre pomysły. Spróbujmy odwrócić nasze pesymistyczne, negatywne myślenie. Stańmy się optymistami. Nie od razu, małymi krokami. Pierwszy krok to mantra, którą powtarzamy tak często jak tylko chcemy ” obojętnie co się wydarzy, jestem gotowa widzieć wszystko optymistycznie. Wierzę w siebie i dobroć życia. Nic nie wytrąci mnie z równowagi”. Pamiętajmy jednak, że optymistyczne spojrzenie na świat, nie oznacza spojrzenia na niego przez różowe okulary. Niezauważanie problemów i godzenie się na wszystko. Optymiści traktują konflikty i swoje troski też bardzo poważnie. Akceptują je, bo wiedzą,że to wszystko należy do naszego życia. Próbują je konkretnie rozwiązywać i nie robią od razu z nich życiowych tragedii. Akceptujmy siebie z naszymi słabościami i nieumiejętnościami. Mamy przecież swoje dobre strony. Miejmy dla siebie trochę więcej czasu, zatrzymajmy się. W tej plątaninie życia pełnego stresu, posłuchajmy świergotu ptaków, powiedzmy „nie” kiedy napływają do nas negatywne myśli. Przecież wszystko jest relatywne. Wpuśćmy do nas szczęście, zauważmy je. Może właśnie puka ono do nas w tym momencie. Wszystko będzie dobrze.

 
 

Malowanie na szkle

23 lip

Nigdy nie miałam talentu do malowania, ale od zawsze interesowałam się malarstwem. Moim ulubionym malarzem jest Pieter Bruegel, niderlandzki malarz, który zafascynował także reżysera Lecha Majewskiego. Jego film pt „Młyn i krzyż” absolutnie wart jest obejrzenia, a tu recenzja

Dla mnie, TACY WIELCY jak Bruegel, Bosch, Vermeer, Avercamp czy wielu innych są tylko do oglądania i podziwiania. Jednakże pragnienie posiadania czegoś oryginalnego (czytaj – zaskakującego), zrealizowało się w postaci obrazów malowanych na szkle inspirowanych twórczością Danieli Isache

Świadomie wybrałam inną technikę, by czuć się swobodnie w swoim pacykowaniu.

Jak zawsze w malowaniu na szkle najpierw rysuje się kontur a później wypełnia kolorem. Tak powstała moja mała kolekcja

     

     

 

 

 

 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii, różności

 

Zapraszam do repair- cafe.

10 kwi

Bądźmy szczerzy i przyznajmy się, jesteśmy społeczeństwem wyrzucającym, społeczeństwem jednorazówek. Być może niektórzy z nas sami nie wiedzą, kiedy nastąpiło to przeobrażenie, kiedy z naszej konsumpcji powstała konsumpcja ponad miarę. Sama konsumpcja, czyli nabywanie dóbr i przedmiotów oraz korzystanie z usług potrzebnych nam do życia, nie jest przecież złem. Jest częścią naszego życia, naszej ziemskiej egzystencji. Ale konsumpcja ponad miarę to już zupełnie inny wymiar rzeczywistości. Jej naczelnym hasłem jest więcej, coraz więcej, agresywna zachłanność, bez refleksji.

A jeszcze przecież nie tak dawno, było zupełnie normalne, że ładne i dobrze wykonane przedmioty towarzyszyły nam latami. Popsuły się, naprawialiśmy je, straciły na urodzie, upiększaliśmy je (ja przerabiałam stare jeansy na spódniczki i byłam bardzo dumna z efektów), nie lądowały na śmietniku. A dzisiaj, przeważnie nawet nie wiemy, gdzie coś moglibyśmy oddać do naprawy. Tak powstaje to zamknięte koło: kupować i wyrzucać. Niestety także sami producenci zachęcają nas do takiego postępowania. Wiadomo, producent zarabia, jak nabywamy nieustannie nowe produkty. Pojawiają się więc na rynku przedmioty bez części zapasowych, bez możliwości dotarcia do ich wnętrza ( zamknięte specjalnymi śrubami, nie potrafimy ich odkręcić ), albo produkty posiadają celowo wbudowane elementy, ograniczające życie całego produktu. Już w latach 2003-2006 1|5 wszystkich  zakupionych artykułów gospodarstwa domowego popsuła się w ciągu 1,5 roku. Wg Connsummer Reports. Rocznie na naszych śmietnikach ląduje około 10.000 najróżniejszych dóbr. Tanio kupione ubrania ( szwaczki w Indiach, Bangladeszu albo Pakistanie szyją je w okropnych warunkach i za głodową zapłatę), obok drogich elektrycznych urządzeń ( zawierające  drogocenne minerały, ale także trucizny jak: ołów, arsen, rtęć, kadm), znajdziemy w naszych pojemnikach na śmieci.

A przecież można inaczej. Ważne jest,” aby nam się chciało chcieć”. Repair cafe- pierwsza powstała w Amsterdamie, w Holandii w 2010. Obecnie istnieja na świecie 700 punktów Repair cafe. W samym Berlinie 10, a w moim mieście Kolonii 2. Filozofia Repair cafe jest bardzo prosta. Spotykają się tam dwie grupy ludzi. Pierwsza grupa to ci, którzy potrafią coś naprawić, przerobić, upiększyć, druga grupa to ta, która chce coś naprawić, przerobić, upiększyć. Wszystko oczywiście za darmo, nieraz trzeba zapłacić za zużyty materiał ( ale to przecież normalne), dobry humor i uśmiech dostaniemy gratis. W Kolonii swoje usługi oferuje regularnie 60 osób. Reprezentowane są wszystkie trzy pokolenia, od 12 do 85 lat. Wszystkie detale, godziny otwarcia, adresy, znajdziecie na internetowej stronie Repair cafe. Oddać do naprawy można prawie wszystko, komputer, budzik, rower, podartą bluzkę itp. Dodatkowy ważny aspekt jest spotkanie i przebywanie z innymi ludźmi, dzielenie się doświadczeniami, życiową mądrością, humorem. Myślę o moim tacie,on ze swoimi zdolnościami manualno-technicznymi i czasem który ma, mógłby zaoferować swoją pomoc.

Spędziłam już kilkadziesiąt godzin w tych kawiarniach. Rozmawiałam z odwiedzającymi, z oferującymi swoje usługi, z szukającymi tam pomocy, z organizatorami, więc prawie ze wszystkimi ( mającymi związek z Repair cafe). Wszyscy byli zgodni w jednym punkcie- nie chcemy, a przede wszystkim nie możemy być społeczeństwem jednorazówek. Kupować, wyrzucać, kupować, wyrzucać….i tak dalej. A może, bądźmy odpowiedzialni ( w pozytywnym znaczeniu) za zakupione przedmioty i ludzi je produkujących. Zainteresujmy się nowoczesną ochroną natury i jej wykorzystaniem. Zacznijmy od drobiazgów, małych zmian w sposobie naszego myślenia i przeżywania świata, a reszta już nam się ułoży.

Właśnie dowiedziałam się, że w Polsce, w Poznaniu istnieje już Repair cafe. Bardzo się cieszę i trzyman kciuki.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii, różności

 

Minimalizm. Nasz ślad ekologiczny.

16 mar

Jak już zapowiedziałam  w ostatnim wpisie, chciałabym dzisiaj podzielić się z wami moimi przemyśleniami i doświadczeniem dotyczącymi naszego śladu ekologicznego. Ale co to jest w ogóle ślad ekologiczny. Może spróbuję to wyjaśnić. Ślad ekologiczny jest jakby miarą mierzącą wpływ naszego stylu życia  na środowisko naturalne. Znając swój ślad ekologiczny (jest on wyrażany w hektarach na osobę), możemy wyobrazić sobie, jaka część ziemi jest ” naszym kawałkiem” z którego czerpiemy aby żyć. Jest to źródło surowców naturalnych (do naszego użycia) a także miejsce odbioru i przetwarzania naszych odpadów. Opierając się na prostych matematycznych obliczeniach wiemy, że jeżeli będziemy korzystali z większej powierzchni naszej planety, niż jest ona rzeczywiście dostępna, szybko doprowadzimy do jej zdegradowania i unicestwienia jej zasobów. 6 hektarów zużywa przeciętnie członek unii europejskiej, aby zaspokoić swoje potrzeby konsumpcyjno-energetyczne. Wyprzedzają nas tylko Chińczycy i Amerykanie. Jeżeli te nasze 6 hektarów pomnożymy przez przez osoby, wychodzą liczby od których mi się słabo robi. JEDNA ZIEMIA TO ZA MAŁO, POTRZEBUJEMY TRZY KULE, ABY ZASPOKOIĆ NASZE POTRZEBY. Jeżeli chcemy naszą ziemię przekazać naszym dzieciom i wnukom musimy zmniejszyć o 2|3 nasz ślad ekologiczny.

Wyobraźmy sobie nasz świat jako ogromne naczynie połączone (bo takim naczyniem jest nasz świat już od kilkudziesięciu lat). Każda nasza czynność, każdy nasz zakup niesie ze sobą konsekwencje, nie tylko dla nas, ale także dla innych. Będąc tego świadoma, przestawiłam moją dotychczasową, niekiedy chaotyczną konsumpcję na  konsumpcję strategiczną, albo jak inni ją nazywają zieloną, etyczną, moralną. Chcę tak żyć, mieszkać, kupować i się poruszać, aby pozostała część świata z tego powodu (stylu mojego życia), nie cierpiała, a jeszcze lepiej, żeby czerpała z tego profity. Wiem, że nie dokonam tego w przeciągu 24 godzin, że jest to proces który trwa. Wiem także, że jest to proces z efektem domina. Ruszając jedną kostkę wprawiam w ruch wszystkie. Kupując kawę, świadomie wybieram kawę z certyfikatem Faitrade. W ten sposób nie przyczyniam się  do zwiększenia pestycydów w wodzie, powietrzu organizmach. Identyfikuję się z rolnikiem, który posiada drzewko kawowe. Rozpoznaję w nim takiego samego człowieka jakim ja jestem i uznaje jego prawo do pracy i życia w zdrowym otoczeniu i to jego godziwego wynagrodzenia. Osobiście zredukowałam picie kawy, w ostatnich tygodniach do jednej, dwóch filiżanek dziennie. Szanuję jej wartość, kupuję w sklepie z produktami sprawiedliwego handlu i jestem gotowa zapłacić za nią więcej niż w supermarkecie. Podobnie ma się rzecz z czekoladą, przestawiłam się także na tabliczki z certyfikatami  Zainteresowanych odsyłam http://www.fairtrade.org.pl/           http://www.sprawiedliwyhandel.pl/web/guest;jsessionid=F95780D937A88734905AC4E1754A308Fhttp:/. Zajrzyjcie na te strony, warto.

Na następnych blogu opowiem o repair caffee. Zapraszam.

 

 
 

Plastik, plastik. Minimalizm. Część 5.

11 mar

Bilans moich pierwszych 14 dni życia (prawie) bez plastikowych opakowań. Kosztuje wszystko więcej, a nawet, dużo, dużo więcej i nieraz trzeba się nachodzić. Z mlekiem, jogurtami, sokami nie było kłopotu. Wszystko do nabycia w najbliższym supermarkecie, ceny wyższe, ale dla mnie jeszcze do zaakceptowania. Kupowanie wody mineralnej w szklanych butelkach, jest dla mnie normalne od wielu lat, teraz ważne jest też  miejsce źródła, żeby nie było zbyt daleko od mojego miejsca zamieszkania. Zaoszczędzając wodzie podróży, zredukuję też ilość spalin w powietrzu. Alternatywą może być woda z kranu, mój syn tylko taką pije. Masło na wagę, śmietana w szklanych butelkach, jest ale  niestety, tylko w delikatesach albo sklepach ekologicznych. Do zakupu warzyw i owoców konsekwentnie zabierałam swoje torebki papierowe (tam gdzie trzeba samemu ważyć), albo kładłam kupiony towar bez opakowania na wagę (gdzie waży kasjerka). W małych sklepach warzywno-owocowych i na targu nie było problemu. Tam towar pakowany jest prawie zawsze w torebki papierowe, albo wkładany bezpośrednio do mojej siatki. Dodam jeszcze, że już od kilku lat kupuję tylko sezonowe owoce i warzywa i najlepiej te regionalne. Nie sięgam w środku zimy po truskawki z Maroka, jabłka z Chile, jagody z Nowej Zelandii. Jeżeli brakuje regionalnych producentów zadowalam się produktami roślinnymi z krajów sąsiedzkich. Mięso, wędliny , ser. Najlepiej podobało mi się w małych sklepach. W nich nawet ekspedientki nie patrzyły na mnie dziwnym wzrokiem jak przychodziłam z własnym szklanym pojemnikiem, albo prosiłam o papier bez foliowej warstwy. W innych sklepach zdobyłam nieco inne doświadczenia. A to nie chciano mi zapakować mięsa w mój pojemniczek, bo torebka oczywiście plastikowa musi być zamkniętą paragonem z ceną, widoczną przy kasie. W innym ze względów higienicznych ( tak zostałam poinformowana) kiełbasa musi być pakowana w papier z warstwą foli. Konserwom i puszkom powiedziałam zdecydowane „nie”. Tylko słoiki trafiają jeszcze do mnie do domu. Istnieją niestety produkty których otrzymanie w papierowej torebce, prawie graniczy z cudem, albo jest bardzo drogie. Nie będę pisała tutaj konkretnie o cenach, bo nie jest ważne. Dużą trudność sprawiło mi nabycie kawy na wagę w papierowej torebce. Tchibo sprzedaje co prawda kawę na wagę i ma papierowe torebki. Niestety nie popieram tego koncernu i nie jestem ich klientem. Na przykładzie kawy można zaprezentować całą złożoność minimalizmu. Bo przecież nie chodzi tylko to redukcję tego plastiku, dla mnie ważne jest jeszcze co się za konkretnym towarem kryje. Jak rozdzielone są pieniądze, czy rolnik uprawiający drzewka kawowe, jest w stanie utrzymać z tego rodzinę i wysłać dzieci do szkoły, a nie na pole do pracy. Jaką rolę spełniają koncerny, czy niszczą zapasy towaru aby sztucznie utrzymać ceny? Czy musimy pić tyle kawy, jeżeli wiemy, że do wyprodukowanie filiżanki tego napoju zużywamy 136 litrów wody. Dla mnie kawa stała się pewnego rodzaju luksusem, delektuję się jej każdym łykiem ( do tematu kawy powrócę jeszcze w innym blogu). 

Długo szukałam przypraw na wagę, ewentualnie w szklanych słoiczkach ( niestety zakrętki plastikowe). Rozwiązanie znalazłam w sklepach z Orientu, niestety ale tylko Berlinie, w moim mieście nic nie znalazłam.

A co do Berlina. W październiku ubiegłego roku powstał tam pierwszy sklep sprzedający towary luzem. Dla tych którzy nie mają własnych opakowań sklep prowadzi także ich sprzedaż albo wypożyczenia. Asortyment jak na razie obejmuje 400 zarówno spożywczych jak i kosmetyczno-chemicznych produktów. Jeżeli ktoś z was będzie w Berlinie, zapraszam do odwiedzenia http://original-unverpackt.de/ Mam nadzielę, że powstanie więcej takich sklepów w Niemczech.

Wracam do moich zakupów. Kosmetyki w opakowaniach szklanych ( i znowu ta plastikowa nakrętka) kupiłam zarówno w sklepach w centrum, jak i w sklepach internetowych. Wymienię przykładowo parę firm: Gruene Erde, Yver Roches, Lavera itp. Zainteresowanych odsyłam do stron internetowych…. Firma Lush ( o której to polityce słyszałam zarówno pozytywne jak i negatywne opinie) sprzedaje kosmetyki w twardej formie kostki. Zaopatrzymy się tam w szampony, odżywki do włosów, mleczko do ciała, peelingi, mleczko do zmywania makijażu itp. Mnie zafascynowała pasta do zębów w pastylkach. Pastylkę rozgryzamy i dalej normalnie myjemy zęby. Te pastylki pozostaną już na zawsze w mojej łazience, tak samo jak drewniana szczotka do zębów (firma Gruene Erde). Proszkom do prania poświęcę osobny blog.

A jaki bilans moich pierwszych tygodni  z wdrażaniem minimalizmu w moje życie? Drożej, ale jeszcze do zaakceptowania, pomału nabieram rutyny, wiem, gdzie kierować moje kroki i  sprawia mi to też przyjemność. Będę konsekwentnie redukowała mój ślad ekologiczny. Tu zmierzysz swój ślad ekologiczny. O tym to już następny blog. Zapraszam.

 
 
 

  • Facebook
  • Nasza Klasa