RSS
 

Notki z tagiem ‘ekologia’

Zapraszam do repair- cafe.

10 kwi

Bądźmy szczerzy i przyznajmy się, jesteśmy społeczeństwem wyrzucającym, społeczeństwem jednorazówek. Być może niektórzy z nas sami nie wiedzą, kiedy nastąpiło to przeobrażenie, kiedy z naszej konsumpcji powstała konsumpcja ponad miarę. Sama konsumpcja, czyli nabywanie dóbr i przedmiotów oraz korzystanie z usług potrzebnych nam do życia, nie jest przecież złem. Jest częścią naszego życia, naszej ziemskiej egzystencji. Ale konsumpcja ponad miarę to już zupełnie inny wymiar rzeczywistości. Jej naczelnym hasłem jest więcej, coraz więcej, agresywna zachłanność, bez refleksji.

A jeszcze przecież nie tak dawno, było zupełnie normalne, że ładne i dobrze wykonane przedmioty towarzyszyły nam latami. Popsuły się, naprawialiśmy je, straciły na urodzie, upiększaliśmy je (ja przerabiałam stare jeansy na spódniczki i byłam bardzo dumna z efektów), nie lądowały na śmietniku. A dzisiaj, przeważnie nawet nie wiemy, gdzie coś moglibyśmy oddać do naprawy. Tak powstaje to zamknięte koło: kupować i wyrzucać. Niestety także sami producenci zachęcają nas do takiego postępowania. Wiadomo, producent zarabia, jak nabywamy nieustannie nowe produkty. Pojawiają się więc na rynku przedmioty bez części zapasowych, bez możliwości dotarcia do ich wnętrza ( zamknięte specjalnymi śrubami, nie potrafimy ich odkręcić ), albo produkty posiadają celowo wbudowane elementy, ograniczające życie całego produktu. Już w latach 2003-2006 1|5 wszystkich  zakupionych artykułów gospodarstwa domowego popsuła się w ciągu 1,5 roku. Wg Connsummer Reports. Rocznie na naszych śmietnikach ląduje około 10.000 najróżniejszych dóbr. Tanio kupione ubrania ( szwaczki w Indiach, Bangladeszu albo Pakistanie szyją je w okropnych warunkach i za głodową zapłatę), obok drogich elektrycznych urządzeń ( zawierające  drogocenne minerały, ale także trucizny jak: ołów, arsen, rtęć, kadm), znajdziemy w naszych pojemnikach na śmieci.

A przecież można inaczej. Ważne jest,” aby nam się chciało chcieć”. Repair cafe- pierwsza powstała w Amsterdamie, w Holandii w 2010. Obecnie istnieja na świecie 700 punktów Repair cafe. W samym Berlinie 10, a w moim mieście Kolonii 2. Filozofia Repair cafe jest bardzo prosta. Spotykają się tam dwie grupy ludzi. Pierwsza grupa to ci, którzy potrafią coś naprawić, przerobić, upiększyć, druga grupa to ta, która chce coś naprawić, przerobić, upiększyć. Wszystko oczywiście za darmo, nieraz trzeba zapłacić za zużyty materiał ( ale to przecież normalne), dobry humor i uśmiech dostaniemy gratis. W Kolonii swoje usługi oferuje regularnie 60 osób. Reprezentowane są wszystkie trzy pokolenia, od 12 do 85 lat. Wszystkie detale, godziny otwarcia, adresy, znajdziecie na internetowej stronie Repair cafe. Oddać do naprawy można prawie wszystko, komputer, budzik, rower, podartą bluzkę itp. Dodatkowy ważny aspekt jest spotkanie i przebywanie z innymi ludźmi, dzielenie się doświadczeniami, życiową mądrością, humorem. Myślę o moim tacie,on ze swoimi zdolnościami manualno-technicznymi i czasem który ma, mógłby zaoferować swoją pomoc.

Spędziłam już kilkadziesiąt godzin w tych kawiarniach. Rozmawiałam z odwiedzającymi, z oferującymi swoje usługi, z szukającymi tam pomocy, z organizatorami, więc prawie ze wszystkimi ( mającymi związek z Repair cafe). Wszyscy byli zgodni w jednym punkcie- nie chcemy, a przede wszystkim nie możemy być społeczeństwem jednorazówek. Kupować, wyrzucać, kupować, wyrzucać….i tak dalej. A może, bądźmy odpowiedzialni ( w pozytywnym znaczeniu) za zakupione przedmioty i ludzi je produkujących. Zainteresujmy się nowoczesną ochroną natury i jej wykorzystaniem. Zacznijmy od drobiazgów, małych zmian w sposobie naszego myślenia i przeżywania świata, a reszta już nam się ułoży.

Właśnie dowiedziałam się, że w Polsce, w Poznaniu istnieje już Repair cafe. Bardzo się cieszę i trzyman kciuki.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii, różności

 

Minimalizm. Nasz ślad ekologiczny.

16 mar

Jak już zapowiedziałam  w ostatnim wpisie, chciałabym dzisiaj podzielić się z wami moimi przemyśleniami i doświadczeniem dotyczącymi naszego śladu ekologicznego. Ale co to jest w ogóle ślad ekologiczny. Może spróbuję to wyjaśnić. Ślad ekologiczny jest jakby miarą mierzącą wpływ naszego stylu życia  na środowisko naturalne. Znając swój ślad ekologiczny (jest on wyrażany w hektarach na osobę), możemy wyobrazić sobie, jaka część ziemi jest ” naszym kawałkiem” z którego czerpiemy aby żyć. Jest to źródło surowców naturalnych (do naszego użycia) a także miejsce odbioru i przetwarzania naszych odpadów. Opierając się na prostych matematycznych obliczeniach wiemy, że jeżeli będziemy korzystali z większej powierzchni naszej planety, niż jest ona rzeczywiście dostępna, szybko doprowadzimy do jej zdegradowania i unicestwienia jej zasobów. 6 hektarów zużywa przeciętnie członek unii europejskiej, aby zaspokoić swoje potrzeby konsumpcyjno-energetyczne. Wyprzedzają nas tylko Chińczycy i Amerykanie. Jeżeli te nasze 6 hektarów pomnożymy przez przez osoby, wychodzą liczby od których mi się słabo robi. JEDNA ZIEMIA TO ZA MAŁO, POTRZEBUJEMY TRZY KULE, ABY ZASPOKOIĆ NASZE POTRZEBY. Jeżeli chcemy naszą ziemię przekazać naszym dzieciom i wnukom musimy zmniejszyć o 2|3 nasz ślad ekologiczny.

Wyobraźmy sobie nasz świat jako ogromne naczynie połączone (bo takim naczyniem jest nasz świat już od kilkudziesięciu lat). Każda nasza czynność, każdy nasz zakup niesie ze sobą konsekwencje, nie tylko dla nas, ale także dla innych. Będąc tego świadoma, przestawiłam moją dotychczasową, niekiedy chaotyczną konsumpcję na  konsumpcję strategiczną, albo jak inni ją nazywają zieloną, etyczną, moralną. Chcę tak żyć, mieszkać, kupować i się poruszać, aby pozostała część świata z tego powodu (stylu mojego życia), nie cierpiała, a jeszcze lepiej, żeby czerpała z tego profity. Wiem, że nie dokonam tego w przeciągu 24 godzin, że jest to proces który trwa. Wiem także, że jest to proces z efektem domina. Ruszając jedną kostkę wprawiam w ruch wszystkie. Kupując kawę, świadomie wybieram kawę z certyfikatem Faitrade. W ten sposób nie przyczyniam się  do zwiększenia pestycydów w wodzie, powietrzu organizmach. Identyfikuję się z rolnikiem, który posiada drzewko kawowe. Rozpoznaję w nim takiego samego człowieka jakim ja jestem i uznaje jego prawo do pracy i życia w zdrowym otoczeniu i to jego godziwego wynagrodzenia. Osobiście zredukowałam picie kawy, w ostatnich tygodniach do jednej, dwóch filiżanek dziennie. Szanuję jej wartość, kupuję w sklepie z produktami sprawiedliwego handlu i jestem gotowa zapłacić za nią więcej niż w supermarkecie. Podobnie ma się rzecz z czekoladą, przestawiłam się także na tabliczki z certyfikatami  Zainteresowanych odsyłam http://www.fairtrade.org.pl/           http://www.sprawiedliwyhandel.pl/web/guest;jsessionid=F95780D937A88734905AC4E1754A308Fhttp:/. Zajrzyjcie na te strony, warto.

Na następnych blogu opowiem o repair caffee. Zapraszam.

 

 
 

Plastik, plastik. Minimalizm. Część 4.

14 lut

Jest wszędzie. Niesamowicie praktyczny, trwały, często kolorowy i tani. Plastik. Stał się normalnością w naszym życiu. W tym roku obchodzi swoje stuletnie urodziny. Niestety plastik to też substancje szkodzące naszemu zdrowiu i naturze. Ktoś zapyta, jak jest tak źle, to czemu cała nasza planeta jest nim zalana. Widocznie inaczej nie można, nikt jeszcze nie znalazł 100% alternatywy dla tworzyw sztucznych. Próbuje się je tylko doskonalić, i przepisami określać granice występowania trujących składników. Daleka jestem od przeklinania tworzyw sztucznych. Wiem, że poprawiły one jakość naszego życia i otworzyły wiele nowych możliwości. Żaden środek lokomocji nie istnieje bez plastiku. Znajdziemy go w każdym urządzeniu elektrycznym w kuchni, salonie i łazience.Wiem, jednak też, że plastik raz wyprodukowany, albo nigdy nie będzie rozłożony przez naszą naturę, albo będzie trwało to kilkaset lat. Recykling jest bardzo drogi i przerabiamy plastik na plastik. Recyklingiem zajmę  się dokładniej   na blogu w niedalekiej przyszłości. W ostateczności tony tworzyw trafiają albo na wysypisko śmieci, tam zostają spalone, trujące gazy przedostają się do atmosfery, albo zostają sprzedane za granicę naszego kraju. Widziałam zdjęcia bawiących się dzieci na naszych plastikowych odpadach. Od kilkudziesięciu lat produkcja jednorazowych opakowań plastikowych, wymknęła się spod kontroli. One przyczyniają się do ogromnego wzrostu  plastikowych śmieci i rozprzestrzeniania się ich na naszym globie. Tutaj zachęcam wszystkich do obejrzenia filmu ” Plastic Planet” reżysera  Wernera Boote. http://www.plastic-planet.de/  Przeogromny wir plastików płynie przez Pacyfik i północny Atlantyk. Jest to nie tylko, mikroplastik ( wielkości planktonu), ale także torebki plastikowe, butelki, zapalniczki, szczotki do zębów, a nawet części telefonów komórkowych. Ryby zjadają mikroplastik ( przypomina plankton), a później te same ryby znajdujemy na naszych talerzach. Lekarze alarmują w ludzkiej krwi znajduje się plastik. Ptaki umierają z głodu, mając pełne żołądki (plastikowych części). Rozmiękczacze, plastyfikatory tzw. DEHP znajdujące się między innymi w plastikowych butelkach szkodzą naszemu zdrowiu. Wiemy już, że mogą powodować bezpłodność, zmienić zapis naszego kodu genetycznego, wywołać nowotwór, alergię, astmę i cukrzyce. Inne długoterminowe studia jeszcze są prowadzone. .http://www.welt.de/gesundheit/article125155672/Die-unsichtbare-Gefahr-aus-dem-Plastikmuell.html

Nie, nie zachęcam do życia całkowicie bez tworzyw sztucznych, jest to raczej niemożliwe, no chyba, że zamieszkamy bez prądu, w lesie w szałasie. Biorąc aktywny udział w życiu, nie możemy całkowicie zrezygnować z jego używania. Chciałabym jednak rozbudzić w Was potrzebę, rozsądnego korzystania z plastiku. Jeżeli mamy możliwość wyboru, zdecydujmy się na alternatywę.

W następnym odcinku opowiem wam, jak ja to robię w praktyce. Zapraszam.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii, życie

 

Minimalizm. Część 1.

28 sty

Postanowiłam przez następne 6 miesięcy żyć inaczej,   poeksperymentować trochę moją codziennością. Impulsem do tego stało się moje życie. Ostatnio tak skomplikowane, wypełnione wieloma niepotrzebnymi przedmiotami, informacjami, oczekiwaniami, wymaganiami, hałasem i szybkością. Niby tu i tam chwytam za hamulec, żyję ekologicznie i świadomie, ale to jeszcze dla mnie zbyt mało. Spróbuję żyć minimalistycznie ( opieram się tutaj na regule minimalizmu wg niemiecko- języcznej Wikipedii). Odejdę od zapełnionego kalendarza, intensywnej  konsumpcji, zdolności od nieustannego przystosowywania się. Uproszczę całe moje życie, skoncentruję się na tym co jest ważne i na tym, co daje mi moja osobistą wolność. Jednym słowem, będę żyła tak, aby być szczęśliwą i tym uczuciem będę obdarowywać innych.

Pierwszy krok już wykonałam. Stworzyłam początkowe punkty listy, towarzyszącej mi przez cały mój eksperyment. Lista będzie uzupełniana na bieżąco i zawiera to, co chcę konkretnie zmienić i nad czym popracować

-uporządkować mieszkanie, zredukować przedmioty znajdujące się w nim,

-wytwarzać mniej śmieci,

-ograniczyć zużycie plastiku,

-nie kupować nic nowego do ubrania,

-spojrzeć krytycznie na żywność, nabywanie jej i przerabianie.

 

 

Jednocześnie oznajmiam,( aby nikt z czytających się nie obraził), wszystkie moje czyny, przeżycia i przemyślenia są moją subiektywną opinią i opisaną z perspektywy niemieckiej rzeczywistości. Mieszkam, żyję i pracuję w Niemczech od 1989 roku.

Zapraszam serdecznie do lektury moich następnych, już bardzo konkretnych blogów.

 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii, życie

 
 

  • Facebook
  • Nasza Klasa