RSS
 

Notki z tagiem ‘plastik’

Plastik, plastik. Minimalizm. Część 5.

11 mar

Bilans moich pierwszych 14 dni życia (prawie) bez plastikowych opakowań. Kosztuje wszystko więcej, a nawet, dużo, dużo więcej i nieraz trzeba się nachodzić. Z mlekiem, jogurtami, sokami nie było kłopotu. Wszystko do nabycia w najbliższym supermarkecie, ceny wyższe, ale dla mnie jeszcze do zaakceptowania. Kupowanie wody mineralnej w szklanych butelkach, jest dla mnie normalne od wielu lat, teraz ważne jest też  miejsce źródła, żeby nie było zbyt daleko od mojego miejsca zamieszkania. Zaoszczędzając wodzie podróży, zredukuję też ilość spalin w powietrzu. Alternatywą może być woda z kranu, mój syn tylko taką pije. Masło na wagę, śmietana w szklanych butelkach, jest ale  niestety, tylko w delikatesach albo sklepach ekologicznych. Do zakupu warzyw i owoców konsekwentnie zabierałam swoje torebki papierowe (tam gdzie trzeba samemu ważyć), albo kładłam kupiony towar bez opakowania na wagę (gdzie waży kasjerka). W małych sklepach warzywno-owocowych i na targu nie było problemu. Tam towar pakowany jest prawie zawsze w torebki papierowe, albo wkładany bezpośrednio do mojej siatki. Dodam jeszcze, że już od kilku lat kupuję tylko sezonowe owoce i warzywa i najlepiej te regionalne. Nie sięgam w środku zimy po truskawki z Maroka, jabłka z Chile, jagody z Nowej Zelandii. Jeżeli brakuje regionalnych producentów zadowalam się produktami roślinnymi z krajów sąsiedzkich. Mięso, wędliny , ser. Najlepiej podobało mi się w małych sklepach. W nich nawet ekspedientki nie patrzyły na mnie dziwnym wzrokiem jak przychodziłam z własnym szklanym pojemnikiem, albo prosiłam o papier bez foliowej warstwy. W innych sklepach zdobyłam nieco inne doświadczenia. A to nie chciano mi zapakować mięsa w mój pojemniczek, bo torebka oczywiście plastikowa musi być zamkniętą paragonem z ceną, widoczną przy kasie. W innym ze względów higienicznych ( tak zostałam poinformowana) kiełbasa musi być pakowana w papier z warstwą foli. Konserwom i puszkom powiedziałam zdecydowane „nie”. Tylko słoiki trafiają jeszcze do mnie do domu. Istnieją niestety produkty których otrzymanie w papierowej torebce, prawie graniczy z cudem, albo jest bardzo drogie. Nie będę pisała tutaj konkretnie o cenach, bo nie jest ważne. Dużą trudność sprawiło mi nabycie kawy na wagę w papierowej torebce. Tchibo sprzedaje co prawda kawę na wagę i ma papierowe torebki. Niestety nie popieram tego koncernu i nie jestem ich klientem. Na przykładzie kawy można zaprezentować całą złożoność minimalizmu. Bo przecież nie chodzi tylko to redukcję tego plastiku, dla mnie ważne jest jeszcze co się za konkretnym towarem kryje. Jak rozdzielone są pieniądze, czy rolnik uprawiający drzewka kawowe, jest w stanie utrzymać z tego rodzinę i wysłać dzieci do szkoły, a nie na pole do pracy. Jaką rolę spełniają koncerny, czy niszczą zapasy towaru aby sztucznie utrzymać ceny? Czy musimy pić tyle kawy, jeżeli wiemy, że do wyprodukowanie filiżanki tego napoju zużywamy 136 litrów wody. Dla mnie kawa stała się pewnego rodzaju luksusem, delektuję się jej każdym łykiem ( do tematu kawy powrócę jeszcze w innym blogu). 

Długo szukałam przypraw na wagę, ewentualnie w szklanych słoiczkach ( niestety zakrętki plastikowe). Rozwiązanie znalazłam w sklepach z Orientu, niestety ale tylko Berlinie, w moim mieście nic nie znalazłam.

A co do Berlina. W październiku ubiegłego roku powstał tam pierwszy sklep sprzedający towary luzem. Dla tych którzy nie mają własnych opakowań sklep prowadzi także ich sprzedaż albo wypożyczenia. Asortyment jak na razie obejmuje 400 zarówno spożywczych jak i kosmetyczno-chemicznych produktów. Jeżeli ktoś z was będzie w Berlinie, zapraszam do odwiedzenia http://original-unverpackt.de/ Mam nadzielę, że powstanie więcej takich sklepów w Niemczech.

Wracam do moich zakupów. Kosmetyki w opakowaniach szklanych ( i znowu ta plastikowa nakrętka) kupiłam zarówno w sklepach w centrum, jak i w sklepach internetowych. Wymienię przykładowo parę firm: Gruene Erde, Yver Roches, Lavera itp. Zainteresowanych odsyłam do stron internetowych…. Firma Lush ( o której to polityce słyszałam zarówno pozytywne jak i negatywne opinie) sprzedaje kosmetyki w twardej formie kostki. Zaopatrzymy się tam w szampony, odżywki do włosów, mleczko do ciała, peelingi, mleczko do zmywania makijażu itp. Mnie zafascynowała pasta do zębów w pastylkach. Pastylkę rozgryzamy i dalej normalnie myjemy zęby. Te pastylki pozostaną już na zawsze w mojej łazience, tak samo jak drewniana szczotka do zębów (firma Gruene Erde). Proszkom do prania poświęcę osobny blog.

A jaki bilans moich pierwszych tygodni  z wdrażaniem minimalizmu w moje życie? Drożej, ale jeszcze do zaakceptowania, pomału nabieram rutyny, wiem, gdzie kierować moje kroki i  sprawia mi to też przyjemność. Będę konsekwentnie redukowała mój ślad ekologiczny. Tu zmierzysz swój ślad ekologiczny. O tym to już następny blog. Zapraszam.

 
 

Plastik, plastik. Minimalizm. Część 4.

14 lut

Jest wszędzie. Niesamowicie praktyczny, trwały, często kolorowy i tani. Plastik. Stał się normalnością w naszym życiu. W tym roku obchodzi swoje stuletnie urodziny. Niestety plastik to też substancje szkodzące naszemu zdrowiu i naturze. Ktoś zapyta, jak jest tak źle, to czemu cała nasza planeta jest nim zalana. Widocznie inaczej nie można, nikt jeszcze nie znalazł 100% alternatywy dla tworzyw sztucznych. Próbuje się je tylko doskonalić, i przepisami określać granice występowania trujących składników. Daleka jestem od przeklinania tworzyw sztucznych. Wiem, że poprawiły one jakość naszego życia i otworzyły wiele nowych możliwości. Żaden środek lokomocji nie istnieje bez plastiku. Znajdziemy go w każdym urządzeniu elektrycznym w kuchni, salonie i łazience.Wiem, jednak też, że plastik raz wyprodukowany, albo nigdy nie będzie rozłożony przez naszą naturę, albo będzie trwało to kilkaset lat. Recykling jest bardzo drogi i przerabiamy plastik na plastik. Recyklingiem zajmę  się dokładniej   na blogu w niedalekiej przyszłości. W ostateczności tony tworzyw trafiają albo na wysypisko śmieci, tam zostają spalone, trujące gazy przedostają się do atmosfery, albo zostają sprzedane za granicę naszego kraju. Widziałam zdjęcia bawiących się dzieci na naszych plastikowych odpadach. Od kilkudziesięciu lat produkcja jednorazowych opakowań plastikowych, wymknęła się spod kontroli. One przyczyniają się do ogromnego wzrostu  plastikowych śmieci i rozprzestrzeniania się ich na naszym globie. Tutaj zachęcam wszystkich do obejrzenia filmu ” Plastic Planet” reżysera  Wernera Boote. http://www.plastic-planet.de/  Przeogromny wir plastików płynie przez Pacyfik i północny Atlantyk. Jest to nie tylko, mikroplastik ( wielkości planktonu), ale także torebki plastikowe, butelki, zapalniczki, szczotki do zębów, a nawet części telefonów komórkowych. Ryby zjadają mikroplastik ( przypomina plankton), a później te same ryby znajdujemy na naszych talerzach. Lekarze alarmują w ludzkiej krwi znajduje się plastik. Ptaki umierają z głodu, mając pełne żołądki (plastikowych części). Rozmiękczacze, plastyfikatory tzw. DEHP znajdujące się między innymi w plastikowych butelkach szkodzą naszemu zdrowiu. Wiemy już, że mogą powodować bezpłodność, zmienić zapis naszego kodu genetycznego, wywołać nowotwór, alergię, astmę i cukrzyce. Inne długoterminowe studia jeszcze są prowadzone. .http://www.welt.de/gesundheit/article125155672/Die-unsichtbare-Gefahr-aus-dem-Plastikmuell.html

Nie, nie zachęcam do życia całkowicie bez tworzyw sztucznych, jest to raczej niemożliwe, no chyba, że zamieszkamy bez prądu, w lesie w szałasie. Biorąc aktywny udział w życiu, nie możemy całkowicie zrezygnować z jego używania. Chciałabym jednak rozbudzić w Was potrzebę, rozsądnego korzystania z plastiku. Jeżeli mamy możliwość wyboru, zdecydujmy się na alternatywę.

W następnym odcinku opowiem wam, jak ja to robię w praktyce. Zapraszam.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii, życie

 
 

  • Facebook
  • Nasza Klasa