RSS
 

Notki z tagiem ‘rozmowa’

Nasza mowa codzienna- eksperyment.

19 maj

Ostatnio polubiłam eksperymentowanie. Właściwie moje spotkanie z minimalizmem, przestało już być eksperymentem, przekształciło się w moją filozofię życia. Dzisiaj jednak o czymś innym, do minimalizmu jeszcze powrócę. Ostatnie 4 tygodnie skoncentrowałyśmy się, ja i moja przyjaciółka Steffi, naszym możliwościom komunikacji. Interesowała nas tylko werbalna komunikacja. Tą możliwość porozumiewania się , otrzymaliśmy w darze tylko my ludzie. Wiemy wszyscy, że słowami można między innymi: pocieszyć, wzmocnić, albo zniechęcić a nawet zranić. I to nie tylko innych, także nas samych. Każde wypowiedziane przez nas zdanie niesie wiadomość dla naszego umysłu, ciała i ducha. Postanowiłyśmy spróbować (ja i moja przyjaciółka), nasze słowa użyć jako czarodziejską formę przekazu dla naszego i ogólnego stanu mentalno- duchowego. Prościej mówiąc: uważać na to jak i co mówimy, aby nie skrzywdzić siebie i innych. Na początek  zrobiłyśmy krótkie notatki, co byśmy chciały zmienić. Po pierwsze, zacząć inaczej myśleć, umieć już w myślach powiedzieć ,,stop, nieprawidłowo myślę, należy to przekształcić”. To stało się też dla nas pierwszym wyzwaniem. Ważne stało się też zaniechanie używanie słów muszę, musimy itp. Poprzez to wzmacniamy nasze pozytywne uczucia i odsuwamy się od negatywnych. Mówiąc ,, muszę upiec ciasto, albo muszę iść na zakupy” sami zmuszamy się do czegoś. A przecież my nic nie musimy, tylko chcemy, albo mamy ochotę. Lepiej powiedzieć ,, idę na zakupy, mam ochotę upiec lub będę piekła ciasto”. Staramy się odejść do negatywnego formułowania naszych myśli i wypowiedzi. Tak często używane przez nas nie boję się tego, albo nie jestem smutna, wymieniłyśmy na jestem zadowolona i cieszę się z tego. Do naszej świadomości docierają bowiem w pierwszej kolejności i są dalej przetwarzane słowa: smutek, strach. To „nie” tu w pozytywnym znaczeniu, zostaje gdzieś zagubione po drodze. Te negatywne zdania pozostają na długo w naszych głowach. Codziennie przeprowadzałyśmy z moją przyjaciółka intensywny, mentalny trening (wytrwale pracowaliśmy na tworzeniu się nowych synaps w naszych mózgach). Zainteresowanych odsyłam do poczytania o pojęciach takich jak: synapsy, neuroplastyka mózgu, lub do skontaktowania się ze mną, a ja podpowiem wszelkie szczegóły. Wyraz problem, tak bardzo podobny we wszystkich znanych, mi językach zastąpiłyśmy innymi, dobrze już nam znanymi: wyzwaniem, kłopotami. Mówiłyśmy: spotkało nas nowe wyzwanie w pracy, zamiast mamy problemy w pracy. Nawet te pozornie neutralne wyrazy, które tylko u nas wywoływały negatywne skojarzenia, zostały  wyrzucone z naszego języka. Po co się niepotrzebnie obciążać.

Przez pierwszy tydzień, wypracowałyśmy ze Steffi nowe, podstawowe modele językowe. Natychmiast przechodziłyśmy do praktyki, funkcjonowało to bardzo dobrze. Pomału przyzwyczajałyśmy się do tego nowego sposobu komunikacji. Próbujemy cały czas odejść od starych schematów myślowych i językowych. Jesteśmy bardzo wrażliwe na rezultaty naszych słów, blokujemy już w myślach to, co nam albo innym może sprawić ból. Nie zawsze nam to wychodzi, ale staramy się, znaleźć radośniejszą alternatywę. Pamiętajmy nasze myśli i nasze słowa tworzą naszą rzeczywistość. Wszystkich zainteresowanych zapraszam do kontaktu ze mną. Pozdrawiam. Iwona

 
 

Nasze rozmowy.

12 maj

Impulsem do napisania tego tekstu, była ” głośna ” rozmowa moich dwóch koleżanek z pracy.IMG_0336[1]

Nie potrafimy rozmawiać, choć mamy dobre chęci, o których  po chwili zapominamy. Gdy chcemy usilnie coś wyjaśnić, w sposób niekontrolowany podnosi się nasze tętno, serce zaczyna pracować szybciej i nasz głos  zaczyna być coraz mocniejszy. Rozmowa zamienia się w dwa monologi.

Nie chcemy słuchać,  milczeć,  czekać. Przerwy w rozmowach niepokoją i niecierpliwią nas. Chcemy mówić, w tej chwili, teraz, wyrzucić z siebie co nam leży na sercu, albo radzić i wygłaszać własne opinie. Przecież nasze spontaniczne argumenty i rady są najlepsze…

Zapominamy, że rozmowa to dialog i uważne słuchanie, to także przestrzeń między słowami wypełniona treścią, a przerwy i milczenie wypływają z kontekstu. Do środków przekazu należy także mimika i ton naszego rozmówcy.

Mówiący do nas powinien być w momencie rozmowy najważniejszym człowiekiem na świecie. Aktywne słuchanie jest swego rodzaju aktem poświęcenia. A my nie lubimy się za bardzo poświęcać. Ciężko jest odsunąć własne ego na dalszy plan. Pozwólmy drugiej osobie przedstawić w całości swój pogląd. Cierpliwie i w spokoju, bez natychmiastowej krytyki albo riposty. Spróbujmy spojrzeć na temat rozmowy z boku, zadać parę dodatkowych pytań etc.

Ośmielę się powiedzieć, że aktywne słuchanie wymaga otwartego serca, wolnego ducha i prawdziwego zainteresowania drugą osobą. Bez uwagi i zaangażowania nie możemy prowadzić dialogu, obojętnie gdzie, w życiu prywatnym czy zawodowym. Nie przybierajmy też maski sceptycyzmu, pozostańmy sobą, panem x, panią  y… Spróbujmy uważnie wysłuchać  mówiącego  bez wtrącania naszego zdania. Zaakceptujmy jego punkt widzenia nawet gdy jest błędny, przecież ma do tego prawo. Poczekajmy z odpowiedzią, odetchnijmy spokojnie i głęboko. Taka pauza często likwiduje napięcie rozmowy. Być może osoba mówiąca jeszcze coś dopowie, skoryguje swoje dotychczasowe myśli, zrewiduje poglądy. Odpowiadając zachowajmy naszego spokojnego, wolnego ducha. Nie irytujmy się, pozostańmy otwarci, nie przyspieszajmy tępa rozmowy. Myślę, że tylko w ten sposób, mogą nasze słowa budować mosty, między nami ludźmi. A na tym nam przecież zależy.

IMG_0337[1]                     Powodzenia.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii, różności

 
 

  • Facebook
  • Nasza Klasa