RSS
 

Notki z tagiem ‘zwyczajność’

Szczęście pukające do naszych drzwi.

17 wrz

 

Jak to jest z tym szczęściem? Puka ono nieraz do naszych drzwi, których my nie otwieramy? Smakuje ono jak czekolada, wygląda jak fiołek i pachnie jak świeżo upieczone ciasto? Dla mnie szczęście to już nieraz parasol w bardzo deszczowy jesienny dzień, albo tęcza na niebie rozciągnięta nad całym horyzontem. Niekiedy, albo przeważnie jest to moje i wasze szczęście, takie małe i takie niepozorne, że mamy problemy z percepcją. Ale szczęście już takie jest. Każdy z nas widzi je trochę inaczej. Jak często nie zauważamy tych pięknych, szczęśliwych momentów w naszym życiu. Tylko dlatego, że jesteśmy zbyt zapracowani, zbyt zmęczeni itp. Zawsze mamy jeszcze coś do zrobienia, musimy być sprawni i w ciągłym ruchu. Jesteśmy źli na innych, obciążeni pewnymi sytuacjami, nosimy w sobie złe myśli i negatywną energię. Nasz kalendarz z terminami jest zapełniony, a nasza głowa zaplątana problemami. I jak tutaj ma nas odwiedzić szczęście.

Niestety  jesteśmy z natury pesymistami. Ten scenariusz znają chyba wszyscy. Szef zaprasza nas do swojego gabinetu. Nasza pierwsza myśl- przerażenie, czeka na nas nagana, albo wymówienie. Co zrobiliśmy źle?  Tylko niektórzy z nas pomyślą, że być może szef chce nas pochwalić za owocną pracę i dobre pomysły. Spróbujmy odwrócić nasze pesymistyczne, negatywne myślenie. Stańmy się optymistami. Nie od razu, małymi krokami. Pierwszy krok to mantra, którą powtarzamy tak często jak tylko chcemy ” obojętnie co się wydarzy, jestem gotowa widzieć wszystko optymistycznie. Wierzę w siebie i dobroć życia. Nic nie wytrąci mnie z równowagi”. Pamiętajmy jednak, że optymistyczne spojrzenie na świat, nie oznacza spojrzenia na niego przez różowe okulary. Niezauważanie problemów i godzenie się na wszystko. Optymiści traktują konflikty i swoje troski też bardzo poważnie. Akceptują je, bo wiedzą,że to wszystko należy do naszego życia. Próbują je konkretnie rozwiązywać i nie robią od razu z nich życiowych tragedii. Akceptujmy siebie z naszymi słabościami i nieumiejętnościami. Mamy przecież swoje dobre strony. Miejmy dla siebie trochę więcej czasu, zatrzymajmy się. W tej plątaninie życia pełnego stresu, posłuchajmy świergotu ptaków, powiedzmy „nie” kiedy napływają do nas negatywne myśli. Przecież wszystko jest relatywne. Wpuśćmy do nas szczęście, zauważmy je. Może właśnie puka ono do nas w tym momencie. Wszystko będzie dobrze.

 
 

Bańki mydlane czyli nasze słabości.

16 sie

 

Bańki mydlane mają w sobie coś niezwykłego. Kolorowe, delikatne, tak lekko i bez obaw opływają świat. Te cechy baniek mydlanych, które mnie i nie tylko mnie ( przeprowadziłam sondę), fascynują, zawstydzają nas w naszym codziennym życiu. Od małego uczymy się jak być mocnym, odpornym, wytrzymałym i najlepiej perfekcyjnym. Niechętnie pokazujemy nasze emocje, bo oznaczają one słabość. A przecież słabi nie odnoszą sukcesów i nie są kompetentni , (myśl przewodnia współczesnego świata). Ale czy to odpowiada naszej ludzkiej istocie, czy ukrywając nasze słabości jesteśmy szczęśliwi i czy tak chcemy żyć. Schowani za maskę twardzieli, chcemy być bardziej odporni na zranienie. Przecież to co jest za tą maską jest właściwie najcenniejsze i najpiękniejsze w naszym człowieczeństwie. Nie okazując naszej  wrażliwości nie żyjemy jego pełnią . Przecież to różnorodność uczuć i emocji nawiedzających nas- empatia, strach, smutek, dobry humor, szczęście czynią nasze życie kolorowe, jedyne w swoim rodzaju i ekscytujące.  My jednak przybieramy maskę twardzieli, by przykryć nasze niedoskonałości. Wszyscy mają nas kochać i podziwiać. Czy tak naprawdę kocha się tylko doskonałe opakowanie? Może się jednak na podziwie i zachwycie kończy.

Przecież nasze człowieczeństwo to paleta uczuć, które jesteśmy w stanie przeżyć: radość, strach,wstyd, obrzydzenie, żałoba, ból, złość. Każde z tych uczuć osobno jest jakby wypowiedzią skierowaną do innych,  „popatrz jestem takim samym człowiekiem jak ty”. Jeżeli nasze uczucia zostaną właściwie odebrane wydarza się natychmiast cud człowieczeństwa. Czujemy, że nie jesteśmy sami, inni czyją wraz z nami. Podzielona radość, wspólne zakłopotanie, to my nasza pełnia. Precz z maskami, bądźmy autentyczni. Zaakceptujmy naszą wrażliwość. Nie wstydźmy się. Może to pomoże nam zauważyć, że świat to nie tylko szary kolor, że on także błyszczy i połyskuje jak bańka mydlana.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Czas, ci mali i ci starzy

15 lip

Powstaje nowe życie. Inne zmierza do końca. Dzieciom wydaje się, że świat jest niezniszczalny. Starsi wiedzą, że jest on bardzo kruchy i delikatny. Wspólną tajemnicą dzieci i seniorów jest intensywne i autentyczne życie. To oni zachwycają się stokrotkami rosnącymi na trawniku, tuż za blokiem. Obserwują z wielką uwagą koparkę na najbliższej budowie. Karmią gołębie z ręki  kaszą jaglaną na starówce. Dla jednych i dla drugich zatrzymuje się wtedy czas. Ci pierwsi nie  mają jeszcze poczucia czasu, życie jest dla nich nieskończenie długie. Tym drugim już jest wszystko jedno, już nie są przerażeni tak szybko upływającymi godzinami. Wiedzą, że każda minuta jest bezcenna. Każdy z nich jest zachwycony aktualnym momentem i zauroczony obecną sytuacją.

Człowiek i czas. Co my możemy o nim wiedzieć. Najstarsze drzewo na świecie, to sosna, rośnie w USA i ma 5065 lat. Alpy mają 30 milionów lat i należą do górskiej młodzieży. Słońce świeci już 4,5 miliardów lat. A my ludzie? Z przeciętnym wiekiem 73 lata. Z drugiej strony tylko my ludzie mamy mgliste wyobrażenie czasu. Cyklicznie powtarzające się 4 pory roku i rytm dobowy towarzyszą nam od początku naszego człowieczeństwa. Od pewnego czasu mamy też zegary, słoneczne, piaskowe, wahadłowe, a obecnie nawet atomowe. Próbujemy mieć kontrolę nad naszym czasem, nastawiamy budziki, terminy notujemy w kalendarzach albo w tabletach.

Z każdym dniem starzejemy się jednak. Obok okularów, aparatów słuchowych i innych dolegliwości mamy jedną, jedyną dogodność. Posiadamy wiedzę i opanowanie. Tyle doświadczyliśmy w życiu. Przeszliśmy taką długą drogę. A to co dla nas jeszcze zostało wydaje na się bezcenne. Nie oczekujemy już wielkich niespodzianek. Dla tych co chcą mamy dobra radę, dla innych ciepły uśmiech i zrozumienie. Mówimy, że wszyscy jesteśmy tacy sami, ci mali i ci starzy i ci pomiędzy. Tylko nie zapominajmy, wszyscy jesteśmy jedyni i niepowtarzalni.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii, cuda

 

Dzień cudów, czyli zwyczajność.

27 kwi

Pod dzisiejszą datą w moim kalendarzu znalazłam wpis: ,, Dzień cudów,,. Dziś wszystkie cuda będą mile widziane, także te małe, zwyczajne codzienne cuda dostaną szansę, będą zauważone i docenione. Często robimy bilans naszego życia i stwierdzamy:

- nie jesteśmy bogaci,

– nie jesteśmy sławni,

-nie przewodzimy żadnej partii,

– nie siedzimy w zarządzie spółki,

- nie jesteśmy człowiekiem sukcesu,

- jesteśmy tylko zwyczajnymi ludżmi.

To jest już nasz pierwszy cud. ZWYCZAJNOŚĆ, ona nadaje naszym sercom i duszom pewien blask. Nie musimy posiadać na każdy temat swojego zdania, albo nieustannie dochodzić prawdy. Nas maluczkich, zwyczajnych kocha Bóg. Naszą zwyczajnością możemy obficie a nawet rozrzutnie dzielić się z innymi. Zacznijmy natychmiast po przeczytaniu tego tekstu.  Jedno nasze miłe słówo może być jak światło w ciemności dla innych. Podarowany komplement albo uśmiech, może być dalej przekazany, użyźniać glebę życia i rozkwitać jak najpiękniejszy kwiat.

 

IMG_0296[1]

 

Zainteresowanie drugim człowiekiem, dana mu przyjacielska rada czynią cuda { każdy już chyba tego doświadczył} . Moc dobrych słów to cudownie wspierająca nas i  naszą codzienność siła. Mnie dzisiaj odwiedził cud w postaci: uśmiechu, podaniu ręki, rozmowy, dobrej książki, płatka róży, kwitnącego kasztana. Każdy nasz dzień może byc takim dniem cudów, dajmy mu tylko szansę.

 

 
 
 

  • Facebook
  • Nasza Klasa