RSS
 

Notki z tagiem ‘życie’

Alfabet optymisty.

14 lis

Szczęście to te drobnostki, które robimy dla siebie i innych. Poniżej przedstawiam mały niezbędnik optymisty

A- akceptacja, akceptujmy nas samych, innych oraz sytuacje takie jakie są.

B- błędy, pamiętajmy,że każdy z nas je robi, korygujmy je z uczuciem   

C- czas, to najpiękniejszy podarunek jaki możemy zrobić innym.                                                  

D-  dzielenie się, dzielmy się tym co posiadamy. Każdy z nas ma coś w nadmiarze.                                                                                                                                              

E-  emocje, zauważmy je, zaakceptujmy, ale nie przywiązujmy ich do siebie. Niech przychodzą i odchodzą.

F- fortuna, zawsze tocz się kołem.                                                                                                     

G- gniew, ma prawo nas odwiedzić, ale niech nie pomieszkuje w nas  .                                    

H- happy end, oczekujmy go zawsze.

I- ignorować, ignorujmy naszą złość, niech przepłynie przez nas tylko.                                 

J- jedność, pamiętajmy, że tworzymy jedność ze wszystkim i wszystkimi.   

K-kochajmy.                                                                                                                                               

L- lekkość, idźmy lekko przez nasze życie.

M- miłość, obdarzajmy nią .

N- natura, pamiętajmy o niej, jest ważna, jesteśmy przecież jej cząstką.   O- oczekiwanie, najlepiej nie oczekujmy niczego.

P- Pippi Langstrump, niech cząstka z niej pozostanie w nas na zawsze.                                      

R- racja, nie musimy jej mieć , nie forsujmy jej.                                                                               

S- słońce, słonecznik, zawsze i stale albo na niebie albo na stole.                                              

T- teraźniejszość, coś co posiadamy zawsze teraz i właśnie.                                                       

U- śmiech, niech nam towarzyszy od rana i wieczora.                                                                  

V- verde, odwracajmy wszystkie sytuacje, sprawy. Wszystko ma swoją drugą stroną.              

W- wybaczanie, wybaczajmy sobie i innym.                                                                                     

Y- yoga                                                                                                                                             

Z-zgoda, szukajmy jej bez końca.                                                                                                        

Ż- żyjmy teraz i tutaj.

 
 

Szczęście pukające do naszych drzwi.

17 wrz

 

Jak to jest z tym szczęściem? Puka ono nieraz do naszych drzwi, których my nie otwieramy? Smakuje ono jak czekolada, wygląda jak fiołek i pachnie jak świeżo upieczone ciasto? Dla mnie szczęście to już nieraz parasol w bardzo deszczowy jesienny dzień, albo tęcza na niebie rozciągnięta nad całym horyzontem. Niekiedy, albo przeważnie jest to moje i wasze szczęście, takie małe i takie niepozorne, że mamy problemy z percepcją. Ale szczęście już takie jest. Każdy z nas widzi je trochę inaczej. Jak często nie zauważamy tych pięknych, szczęśliwych momentów w naszym życiu. Tylko dlatego, że jesteśmy zbyt zapracowani, zbyt zmęczeni itp. Zawsze mamy jeszcze coś do zrobienia, musimy być sprawni i w ciągłym ruchu. Jesteśmy źli na innych, obciążeni pewnymi sytuacjami, nosimy w sobie złe myśli i negatywną energię. Nasz kalendarz z terminami jest zapełniony, a nasza głowa zaplątana problemami. I jak tutaj ma nas odwiedzić szczęście.

Niestety  jesteśmy z natury pesymistami. Ten scenariusz znają chyba wszyscy. Szef zaprasza nas do swojego gabinetu. Nasza pierwsza myśl- przerażenie, czeka na nas nagana, albo wymówienie. Co zrobiliśmy źle?  Tylko niektórzy z nas pomyślą, że być może szef chce nas pochwalić za owocną pracę i dobre pomysły. Spróbujmy odwrócić nasze pesymistyczne, negatywne myślenie. Stańmy się optymistami. Nie od razu, małymi krokami. Pierwszy krok to mantra, którą powtarzamy tak często jak tylko chcemy ” obojętnie co się wydarzy, jestem gotowa widzieć wszystko optymistycznie. Wierzę w siebie i dobroć życia. Nic nie wytrąci mnie z równowagi”. Pamiętajmy jednak, że optymistyczne spojrzenie na świat, nie oznacza spojrzenia na niego przez różowe okulary. Niezauważanie problemów i godzenie się na wszystko. Optymiści traktują konflikty i swoje troski też bardzo poważnie. Akceptują je, bo wiedzą,że to wszystko należy do naszego życia. Próbują je konkretnie rozwiązywać i nie robią od razu z nich życiowych tragedii. Akceptujmy siebie z naszymi słabościami i nieumiejętnościami. Mamy przecież swoje dobre strony. Miejmy dla siebie trochę więcej czasu, zatrzymajmy się. W tej plątaninie życia pełnego stresu, posłuchajmy świergotu ptaków, powiedzmy „nie” kiedy napływają do nas negatywne myśli. Przecież wszystko jest relatywne. Wpuśćmy do nas szczęście, zauważmy je. Może właśnie puka ono do nas w tym momencie. Wszystko będzie dobrze.

 
 

Bańki mydlane czyli nasze słabości.

16 sie

 

Bańki mydlane mają w sobie coś niezwykłego. Kolorowe, delikatne, tak lekko i bez obaw opływają świat. Te cechy baniek mydlanych, które mnie i nie tylko mnie ( przeprowadziłam sondę), fascynują, zawstydzają nas w naszym codziennym życiu. Od małego uczymy się jak być mocnym, odpornym, wytrzymałym i najlepiej perfekcyjnym. Niechętnie pokazujemy nasze emocje, bo oznaczają one słabość. A przecież słabi nie odnoszą sukcesów i nie są kompetentni , (myśl przewodnia współczesnego świata). Ale czy to odpowiada naszej ludzkiej istocie, czy ukrywając nasze słabości jesteśmy szczęśliwi i czy tak chcemy żyć. Schowani za maskę twardzieli, chcemy być bardziej odporni na zranienie. Przecież to co jest za tą maską jest właściwie najcenniejsze i najpiękniejsze w naszym człowieczeństwie. Nie okazując naszej  wrażliwości nie żyjemy jego pełnią . Przecież to różnorodność uczuć i emocji nawiedzających nas- empatia, strach, smutek, dobry humor, szczęście czynią nasze życie kolorowe, jedyne w swoim rodzaju i ekscytujące.  My jednak przybieramy maskę twardzieli, by przykryć nasze niedoskonałości. Wszyscy mają nas kochać i podziwiać. Czy tak naprawdę kocha się tylko doskonałe opakowanie? Może się jednak na podziwie i zachwycie kończy.

Przecież nasze człowieczeństwo to paleta uczuć, które jesteśmy w stanie przeżyć: radość, strach,wstyd, obrzydzenie, żałoba, ból, złość. Każde z tych uczuć osobno jest jakby wypowiedzią skierowaną do innych,  „popatrz jestem takim samym człowiekiem jak ty”. Jeżeli nasze uczucia zostaną właściwie odebrane wydarza się natychmiast cud człowieczeństwa. Czujemy, że nie jesteśmy sami, inni czyją wraz z nami. Podzielona radość, wspólne zakłopotanie, to my nasza pełnia. Precz z maskami, bądźmy autentyczni. Zaakceptujmy naszą wrażliwość. Nie wstydźmy się. Może to pomoże nam zauważyć, że świat to nie tylko szary kolor, że on także błyszczy i połyskuje jak bańka mydlana.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Czas, ci mali i ci starzy

15 lip

Powstaje nowe życie. Inne zmierza do końca. Dzieciom wydaje się, że świat jest niezniszczalny. Starsi wiedzą, że jest on bardzo kruchy i delikatny. Wspólną tajemnicą dzieci i seniorów jest intensywne i autentyczne życie. To oni zachwycają się stokrotkami rosnącymi na trawniku, tuż za blokiem. Obserwują z wielką uwagą koparkę na najbliższej budowie. Karmią gołębie z ręki  kaszą jaglaną na starówce. Dla jednych i dla drugich zatrzymuje się wtedy czas. Ci pierwsi nie  mają jeszcze poczucia czasu, życie jest dla nich nieskończenie długie. Tym drugim już jest wszystko jedno, już nie są przerażeni tak szybko upływającymi godzinami. Wiedzą, że każda minuta jest bezcenna. Każdy z nich jest zachwycony aktualnym momentem i zauroczony obecną sytuacją.

Człowiek i czas. Co my możemy o nim wiedzieć. Najstarsze drzewo na świecie, to sosna, rośnie w USA i ma 5065 lat. Alpy mają 30 milionów lat i należą do górskiej młodzieży. Słońce świeci już 4,5 miliardów lat. A my ludzie? Z przeciętnym wiekiem 73 lata. Z drugiej strony tylko my ludzie mamy mgliste wyobrażenie czasu. Cyklicznie powtarzające się 4 pory roku i rytm dobowy towarzyszą nam od początku naszego człowieczeństwa. Od pewnego czasu mamy też zegary, słoneczne, piaskowe, wahadłowe, a obecnie nawet atomowe. Próbujemy mieć kontrolę nad naszym czasem, nastawiamy budziki, terminy notujemy w kalendarzach albo w tabletach.

Z każdym dniem starzejemy się jednak. Obok okularów, aparatów słuchowych i innych dolegliwości mamy jedną, jedyną dogodność. Posiadamy wiedzę i opanowanie. Tyle doświadczyliśmy w życiu. Przeszliśmy taką długą drogę. A to co dla nas jeszcze zostało wydaje na się bezcenne. Nie oczekujemy już wielkich niespodzianek. Dla tych co chcą mamy dobra radę, dla innych ciepły uśmiech i zrozumienie. Mówimy, że wszyscy jesteśmy tacy sami, ci mali i ci starzy i ci pomiędzy. Tylko nie zapominajmy, wszyscy jesteśmy jedyni i niepowtarzalni.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii, cuda

 

Minimalizm. Część 1.

28 sty

Postanowiłam przez następne 6 miesięcy żyć inaczej,   poeksperymentować trochę moją codziennością. Impulsem do tego stało się moje życie. Ostatnio tak skomplikowane, wypełnione wieloma niepotrzebnymi przedmiotami, informacjami, oczekiwaniami, wymaganiami, hałasem i szybkością. Niby tu i tam chwytam za hamulec, żyję ekologicznie i świadomie, ale to jeszcze dla mnie zbyt mało. Spróbuję żyć minimalistycznie ( opieram się tutaj na regule minimalizmu wg niemiecko- języcznej Wikipedii). Odejdę od zapełnionego kalendarza, intensywnej  konsumpcji, zdolności od nieustannego przystosowywania się. Uproszczę całe moje życie, skoncentruję się na tym co jest ważne i na tym, co daje mi moja osobistą wolność. Jednym słowem, będę żyła tak, aby być szczęśliwą i tym uczuciem będę obdarowywać innych.

Pierwszy krok już wykonałam. Stworzyłam początkowe punkty listy, towarzyszącej mi przez cały mój eksperyment. Lista będzie uzupełniana na bieżąco i zawiera to, co chcę konkretnie zmienić i nad czym popracować

-uporządkować mieszkanie, zredukować przedmioty znajdujące się w nim,

-wytwarzać mniej śmieci,

-ograniczyć zużycie plastiku,

-nie kupować nic nowego do ubrania,

-spojrzeć krytycznie na żywność, nabywanie jej i przerabianie.

 

 

Jednocześnie oznajmiam,( aby nikt z czytających się nie obraził), wszystkie moje czyny, przeżycia i przemyślenia są moją subiektywną opinią i opisaną z perspektywy niemieckiej rzeczywistości. Mieszkam, żyję i pracuję w Niemczech od 1989 roku.

Zapraszam serdecznie do lektury moich następnych, już bardzo konkretnych blogów.

 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii, życie

 

Po prostu życ.

19 lis

Myśl, że zarówno ja jak i inni, nie żyjemy własnym życiem, tylko życie przejmuje rolę przewodnika i my poddajemy się temu, błąka mi się coraz częściej po mojej głowie.  Osoby, sytuacje, okoliczności, wydarzenia itp. wytyczają naszą drogę życia. Nie jesteśmy aktywni, przyjmujemy to jako normalność. Spojrzałam krytycznie na mój miniony tydzień- ile rzeczy zrobiłam tylko dlatego, bo mój partner, szef, otoczenie, rodzic albo dziecko, tego ode mnie oczekiwali. Nie byłam zadowolona ze wszystkich moich posunięć. Zadałam sobie pytanie, a gdybym  przeżyła ten miniony tydzień inaczej? Bardziej skupiona na swoich potrzebach? Stałaby się z tego powodu złym człowiekiem?. Wiem co zaraz powiesz ” ale to jest przecież niemożliwe, to jest egoistyczne, przecież masz ojca, dzieci, męża, co powiedzą inni….itp”. Znam też ten wewnętrzny głos. A może raz spróbujmy go wyłączyć i zastanówmy się co zrobilibyśmy chętnie? Dlaczego żyjemy tak mało własnym życiem? Czy nie umiemy po prostu żyć, nie spełniając oczekiwań innych? Przecież nie odkryję Ameryki, jak powiem, że zdanie i opinia innych nie tworzą rzeczywistości. Zawsze przecież znajdzie się ktoś w naszym otoczeniu krytykujący nasz wybór. Inny obmówi nas za plecami, jeszcze inny bardzo surowo oceni albo od razu skaże. Rzeczywistość tworzą nasze własne myśli. Niech jedną z nich będzie,” i tak wszystkim nie dogodzę, więc dogodzę sobie.” Idźmy naszą własną drogą, mówmy nie, kiedy uważamy to za słuszne. Zacznijmy świadomie żyć, bądźmy szczęśliwi. Niech wystarczy nam własne uznanie. Powodzenia!

 
 

Jesiennie

11 paź

Byłam dzisiaj w parku, chciałam przywitać i zaprosić do siebie jesień. Jesień, zabierającą nam tak szybko światło dnia, szepczącą do ucha silnym wiatrem. Jesień mającą złą sławę, przynoszącą ze sobą i rozdającą na prawo i lewo  depresję.

W parku był ze mną duch wielkiego, niemieckiego poety  Johanna, Wolfganga Goethe. Szeptał do ucha jego słowa „Jesień jest najpiękniejszą porą”. Natura prezentowała się w całym swoim przepychu. Niezwykły jesienny czar, Powietrze przepełnione zapachem ziemi. Światło odbijało się złotym blaskiem. Kolorowe liście, od żółtych, poprzez wszystkie odcienie czerwieni, aż do ciemnego brązu szeleściły pod moimi butami albo wirowały w powietrzu….. Spacerowałam powoli po parku. Oszałamiające, gorące letnie dni pełne angażujących nas przedsięwzięć odeszły. Natura zamyka się w sobie, zaczyna przygotowania do zimowego odpoczynku. Jeszcze trochę  popieści nas baśniowymi kolorami ziemi, wyda wszystkie owoce i zastygnie. Przysiadłam na ławce i postanowiłam podziękować. Przywołać z pamięci wszystkie miłe chwile. Czym zostałam obdarowana przez los w ostatnich miesiącach, dniach, godzinach i minutach? Za co mogłabym podziękować życiu? Zebrałam parę kasztanów, trochę liści, kilka żołędzi. W każdym z nich, kryje się moje osobiste podziękowanie, np: za cudowny zapach i smak mojego ostatnio upieczonego ciasta, za ciepły prysznic po całym dniu pracy, za uśmiech kierowcy autobusu, czekającego na mnie na przystanku, za spokojny, kolorowy początek jesieni  itp… Każdy z Was mógłby uzupełnić tą listę, mamy przecież za co dziękować życiu. Pomyślności.

 
 

Urlop czyli cel ?

10 wrz

Lato prawie już za nami. Upały, parzące słońce, klapki na nogach i bardzo mocno schłodzone napoje stają się powoli wspomnieniem wakacyjnym.

Po wysłuchaniu kilku opowieści urlopowych, nawiedziła mnie taka refleksja. Sposób w jaki większość z nas kształtuje  swój dzień powszedni, także ten urlopowy, nie można nazwać nam ”życzliwym”. Szybciej, dalej, więcej, efektywniej itp… Nawet urlop widzimy jako drogę do określonego celu. Dni urlopu zapełniamy programem, aktywnościami, aż do utraty sił i myśli.

Co się za tym wszystkim kryje? Próbowałam znaleźć odpowiedź na to pytanie u mojego dobrego kumpla, który spędził swój urlop na wędrownej pielgrzymce we Francji. Chciał odpocząć, pobyć z innymi, pomedytować idąc. Niby jest zadowolony z urlopu, ma miłe wspomnienia i kartę w aparacie fotograficznym zapełnioną zdjęciami. Niby.., bo sam w rozmowie przyznaje,że zarówno on jak i inni uczestnicy pielgrzymki byli w stanie ciągłego pośpiechu. A pośpiech z pielgrzymowaniem i medytującym wędrowaniem niewiele mają wspólnego. Niepokój urlopowy został przeniesiony z dnia codziennego. Cel dnia, przejście 20-30 km stał się najważniejszą wartością dla mojego znajomego. Wszyscy pielgrzymi wędrowali z największą wydajnością, szybko i najlepiej najkrótszą trasą. Bez niepotrzebnego { ?} marnowania czasu. Strach przed niewykonaniem dziennego pensum przeliczonego na kilometry, nie pozwolił mojemu znajomemu odpocząć. Robiono tylko krótkie przerwy w południe i dalszy marsz w wysoko stojącym słońcu. Mijane kościoły po drodze nie służyły jako miejsce zadumy i długiej modlitwy. Szybka fotka i  trzeba dalej… Przyjemność zamieniła się w przymus.

Nasuwa się pytanie, czy ktoś świadomie przeszedł tą drogę. Mój znajomy, mówi,że chyba nie. Zgubione zostało ” chwilowe szczęście danego momentu”. Wszyscy byli bowiem już duchowo i emocjonalnie u celu pielgrzymki. Aparaty fotograficzne pstrykały na okrągło. A może lepiej, zamiast fotografować należałoby przystanąć, popatrzeć, zapaść w zadumę na chwilę. Uchwycić to coś, co jest nam dane tylko raz: obecny moment i szczęście, które później zamienią się w miłe wspomnienie. Wieczorem po przejściu 30 km, senność i zmęczenie były uczuciami dominującymi w grupie. Po trzech dniach przygody wędrowanie stało się rutyną. Dla niektórych, już od samego początku do końca była tylko ICH pielgrzymką, ICH drogą. Koncentrowali się tylko na sobie.

” Co się za tym wszystkim kryje”. Jeszcze raz powtórzyłam to pytanie. Czy strach przed przegapieniem, zaniedbaniem czegoś w naszym życiu? A może podświadomy lęk przed samym sobą, przed ciszą, spokojem, odpoczynkiem i refleksją? „Nie wiem” odpowiedział mi mój znajomy.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii różności

 

Pozytywna energia, czyli porządkowanie mieszakania.

31 sie

Uporządkowałam moje mieszkanie. Precyzyjniej powiedziałabym stworzyłam wolną przestrzeń w moim mieszkaniu i poprzez to w moim życiu. Zapełniamy nasze mieszkania, domy, życie zbierając latami niepotrzebne nam przedmioty. Często nawet nie wiążą nas z nimi żadne wspomnienia, ewentualnie tylko pamięć smutnego dnia i zakupu mającego nam poprawić humor. Postanowiłam to zmienić spróbować tchnąć nową energię w mój dom. Otaczający mnie świat odbieram jako bardzo szybki i kolorowy a nawet agresywny. Tendencji do spowolnienia jak na razie nie zauważam. Nasze mieszkania są pełne bibelotów bez serca, szafy zapchane ubraniami, a wszędzie porozrzucane kolorowe gazety, agresywne reklamy i książki. Noszę w sobie myśl , że my tak właściwie to nic nie posiadamy na stałe. Przedmioty tylko nam towarzyszą. Przychodzą i odchodzą.  Nic nie zabierzemy ze sobą w naszą ostatnią podróż. Z tą myślą robienie porządków, pozbywanie się rzeczy materialnych nie jest dla mnie już od pewnego czasu obciążeniem dnia codziennego. Jest pewnym wyzwoleniem, pozbywam się niepotrzebnego balastu. Sztuką dla mnie staje się przeżycie życia ze mną samą, taką jaką jestem i moimi bliskimi, a nie z tym co posiadamy. Światło dnia, kolory natury i muzyka są dla mnie ważniejsze niż zbieranie gadżetów. One tylko odwracają naszą uwagę od piękna życia.

Zabawiłam się w dekoratorkę wnętrz i zostawiłam tylko rzeczy cieszące moje oczy i napełniające serce i duszę przyjazną mi energią. Stworzyłam nawet wirtualny album. Przedmioty które, wiązały się z miłymi wspomnieniami, a które zajmowały mi miejsce sfotografowałam i umieściłam na  pendrive. Zawsze mogę do nich wrócić i opowiedzieć ich historię.

Otwierając niektóre moje szafy, miałam uczucie, że się uduszę. Po co mi tyle ciuchów? Niektóre miały jeszcze nawet oryginalną cenę.  Garderobę można oddać do Czerwonego Krzyża. Może ktoś inny się ucieszy. Jadąc na urlop zabieramy też ze sobą tylko jedna walizkę i potrafimy bardzo ładnie wyglądać.

W moim mieszkaniu chcę się dobrze czuć. Mają być to pomieszczenia w których chętnie przebywam, do których chętnie zapraszam gości, to także moja wyspa i oaza spokoju. Nie muszę upiększać mojego M, meble mogą stać bez zbędnych ozdobników. Pozwolę sobie i swojemu mieszkaniu spokojnie oddychać. Spróbuję nie przywiązywać się do przedmiotów materialnych. Nic nie chować „na później”, wyrzucić myśl „może się przydać” i nie gromadzić duplikatów. Zobaczymy, powinno się udać.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii, życie

 

Kwiat lotosu, czyli lustrzane neurony.

26 lip

DSCN0091[1]        Już jak dziecko źle się czułam w mojej skórze, w moim otoczeniu, w moim ówczesnym punkcie życia. Chciałam inaczej wyglądać, ładnie śpiewać i tańczyć ( niestety słoń mi nadepnął na uchu), nie mieć uczulenia ( o alergii jeszcze się wtedy nie mówiło), gdzie indziej mieszkać. Chciałam być bardziej kochana, bardziej doceniana, mieć po prostu inne, nie MOJE ŻYCIE. Lata przemijały, a ja cierpiałam i marzyłam, że żyję innym życiem. Dziś już wiem, że jako dziecko odbijałam myśli i czyny moich rodziców, którzy usilnie pragnęli, żebym była inna.

W nie tak bardzo odległej przeszłości przeczytałam zdanie wypowiedziane przez mistrza Zen, niestety nie wiem jakiego. ” Obojętnie jak się na to spojrzy, jesteś tylko tutaj, bo TWÓJ ŚWIAT jest z tobą. Ten świat narodził się z pierwszym twoim oddechem”. To zdanie wstrząsnęło mną i niepokoiło mnie przez długi czas.

Dojrzewałam duchowo, trochę to trwało. Wreszcie podjęłam decyzję. Zaproszę MOJE ŻYCIE na spotkanie, porozmawiam z nim, spróbujemy zrobić wspólny remanent. Na pierwsze spotkanie wybrałam ogród botaniczny, ławeczkę obok kwiatów lotosu. Już starożytni zachwycali się tym kwiatem. Mnie też on fascynuje swoim wyglądem i symboliką. Trudne i bolesne to były rozmowy. MOJE ŻYCIE  przejęło od razu inicjatywę i było dla mnie swego rodzaju terapeutą. Już na początku naszych spotkań MOJE ŻYCIE zdradziło mi fascynującą tajemnicę, że wszystko potrzebne do mojego szczęścia znajdę w sobie, i że to ja jestem stwórcą i twórcą MOJEGO ŻYCIA. Tylko ja znam je tak dobrze i widzę tak, jak chcę, więc bardzo subiektywnie. Mogę dzielić się nim z innymi, albo zamknąć się i odciąć od innych. Tylko ja i ono. Przychodząc na świat zostałam obdarowana: wielką odpowiedzialnością ( za niego) oraz siłami tworzenia i przetwarzania (jego). MOJE ŻYCIE domagało się ode mnie odpowiedzi na pytania. Jak buduję i odbieram mój świat? Jak traktuję spotkanych ludzi? Jaki mam stosunek do wszelkich innych istot dzielących ze mną moją egzystencję? Jestem skromna, rozrzutna, zachłanna, sprawiedliwa? Co podtrzymuje mój świat, miłość i zaufanie, czy raczej przeciwne uczucia?  A najważniejsze, czy kocham siebie samą? Długo nie potrafiłam kochać siebie samej. Była to dla mnie miłość obciążona winą i grzechem. Powoli zaczynałam rozumieć,  że miłość to podstawa wszelkiego bytu. Nie możemy miłości dalej przekazywać, nie kochając nas samych. Mając deficyty miłości w naszym sercu, oczekujemy jej jeszcze zachłanniej od innych. Niestety, często nie umiemy przyjąć tego daru. Nie kochając siebie, nie wierzymy, że inni mogą nas kochać.

Naukowcy zajmujący się badaniami mózgu stwierdzili, że tzw.” lustrzane neurony” spełniają bardzo ważną rolę w naszych stosunkach międzyludzkich. Po prostu często odbijamy zachowanie innych, przejmujemy ich sposób patrzenia na świat. W dużym uproszczeniu można powiedzieć, że wszystko co robimy, jest jakby zaprogramowane przez zachowanie tych z którymi obcujemy. Nie zauważamy tego, bo jest to proces dla nas niewidoczny. Nie wpadajmy jednak w panikę z tego powodu. MOJE ŻYCIE podpowiedziało mi, jak mam to zjawisko pozytywnie wykorzystać. Nie tylko do usprawiedliwienia moich poczynań. Moim miłym słowem, uśmiechem,pochwałą, zaufaniem, aprobatą, docenieniem innych mogę ten świat trochę polepszyć. Z każdym dniem będzie on ładniejszy i miał więcej uroku dla mnie i dla wszystkich innych.DSCN0093[1]

 
 
 

  • Facebook
  • Nasza Klasa